Przemyślenia o fosie…

05/23/2015 // By Andrzej Czechowski // Blog

Moje ostatnie zlecenie, trafiło się w małym mieście na lokalnym koncercie. W zasadzie nic wielkiego. Artyści, popularni i rozpoznawalni. Pierwsza myśl po dotarciu do fosy: „ wojna”. Pracownicy firmy, która miała zabezpieczać koncert, wyglądała jak oddział antyterrorystyczny. Fakt, że lekko podstarzały i lekko puszysty…ale ja nie o tym. Jako,że cała impreza popularna, więc kolegów po fachu przybywało do fosy w szybkim tempie. Trochę z nudów i z ciekawości rozpoczynam obserwacje fotograficznej braci. Młodzi ludzie z wielkimi ambicjami i odwrotnie proporcjonalną znajomością fachu. Zaczęła się żonglerka obiektywami, lampami, statywami i sam już nie wiem czym i do czego to służyło. Poczułem się dziwnie. Ja z jedną puszką i bez zbędnych przymiarek i tego całego „show”. Pomyślałem,że ze mnie żaden fotoreporter na tle tej gawiedzi.
Rozpoczął się koncert. Wszyscy moim koledzy, usadowili się pod barierkami dla widowni i albo klęczą, albo siedzą siadem płaskim i celują. Niewiele myśląc o tym zaskakującym widoku, wyrywam do przodu i robię swoje. Mija pierwszy kawałek i moi młodsi koledzy jakby się bardziej ruszali. Ci bardziej odważni, nawet się lekko podnieśli i wyciągają się ile mogą w stronę sceny. Dupska nadal przyklejone do barierek. Przy drugim kawałku już widzę ,że mam towarzyszy. Dokoła mnie wirują w dziwnych pozach młodzi fotoreporterzy. Zaczęli przeszkadzać niemiłosiernie. Z nawyku, staram się ich omijać i ustępować miejsca. Po chwili orientuję się, że to nie oni lawirują wokoło mnie, tylko ja wokoło ich dupsk nadal przyklejonych do ziemi z tą różnicą,że tam gdzie ich przed chwilą nie było. Pomyślałem ok, mam tylko dwa kawałki na zrobienie roboty i nie mam czasu na rozmyślania. Znowu z nawyku, staram się klepać, dotykać, gestykulować,żeby nikomu nie przeszkadzać. Niestety okazałem się kosmitą. Nikt mnie nie rozumiał. Nikt nie rozpoznawał mowy ciała i gestów. Zebrałem potrzebny materiał i uciekłem. Już w aucie , wracając do domu, postanowiłem poszukać jakiś zasad współpracy w fosie. Nic nie znalazłem. Obiecałem sobie,że napiszę taki kodeks i puszczę w sieć do oceny dla moich kolegów, bardziej doświadczonych w bojach. Może w ten sposób, inni nabiorą choć trochę ogłady i szlifu w fosie.