Woodstock 2015

08/05/2015 // By Andrzej Czechowski // Blog

Wiele przez ostatnie lata, czytałem na temat Woodstock. Zawsze czytając nie niepochlebne recenzje, myślałem: „czepiają się”. Pojechałem na miejsce w piątek. Pierwsze wrażenie to kompletna dezorganizacja. Nikt, nic nie wie. Zadawałem pytania o dojazd do centrum prasowego i parkingu dla mediów, przez godzinę. Po jakimś czasie, dotarłem. Po załatwieniu formalności akredytacyjnych, ruszam na fotograficzne łowy. Cały szczęśliwy i zadowolony z siebie, zastaję… no właśnie. Zastaję wielkie kolejki po wszystko. Smród ze wszech stron. Kurz i pył a w nim utytłanych ludzi, którzy jak w mrowisku, przemierzają pole od lasu do lasu. Nadal nieugięty, odnajduję znajomego wraz z rodziną. Nie są tutaj pierwszy raz, więc mnie oprowadzają. Tłumacza co jest co i jak dotrzeć tam, czy w inne miejsce. Moje zdziwienie nadal się potęguje. Nadal się nie poddaje i szuram ze sprzętem po bezkresnych piaskach Woodstock. Co jakiś czas organizator, jak opiekuńcza matka, wysyła SMS-a o konferencji prasowej, lub posiłku. Trzeba przyznać, że opieka nad mediami jest na przyzwoitym poziomie. Niestety nie będę opisywał więcej moich rozczarowań tym miejscem. Dużo prawdy tkwi w tych mało przychylnych komentarzach na temat Woodstock. Nie chcę tutaj więcej wracać i przygotowywać materiału. Chętnie, przygotowałbym materiał ten z ciemnej strony tego miejsca…tylko po co?